Tarabuco, czyli wielkie naciąganie

29 sierpień 2011

[2011-08-29 Tarabuco, Boliwia]

Co niedzielę w Tarabuco odbywa się wielki targ. Targ zachwalany z uwagi na swój tradycyjny charakter i unikalność wydarzenia. Przy tym zachwalaniu jednak wszyscy zapomnieli o tym, że w co drugiej bramie w Sucre, w biurze podróży, targ w Tarabuco jest najważniejszym celem turystycznym i wszyscy będący w Sucre jadą go odwiedzić. Od zorganizowanej turystyki można się tylko trochę odciąć jadąc tam nie autobusem, a mikro wraz z lokalnymi.

Targ nie zrobił na nas dobrego wrażenia, chyba zbyt wiele oczekiwaliśmy. Wszystko co na nim było widzieliśmy już wcześniej i często w lepszym wydaniu. Wszyscy, od sprzedawców pomidorów po sprzedawców rękodzieła, robią turystów w konia, a turyści cieszą się i wyjeżdżają obładowani nabytkami. Nas też udało im się nabrać i sporo przepłaciliśmy za „kocyk”, nie sprawdziliśmy wcześniej cen w sklepach w Sucre…

Wydaje się, że jedynym wytworem lokalnym, którego nie da się kupić w Sucre w lepszej cenie są sandały ze starych opon, które są hitem wśród lokalnych, ale nie wiedzieć czemu, turyści raczej w nich nie gustują.

Tarabuco wraz z Sucre są pierwszymi miejscami, które odwiedzamy w Boliwii, które są tak bardzo turystyczne. Pomijając wspomniane wcześniej robienie w konia, zaczęło się żądanie pieniędzy za zrobienie zdjęcia (nawet jeśli żądający wcale nie był na zdjęciu) i groźby z tego samego powodu…

Na głównym placu Tarabuco stoi pomnik przedstawiający indianina, który właśnie zabił konkwistadora i uprzednio je wyrwawszy, spożywa jego serce…

Brak komentarzy
0

Polecane wpisy

Dodaj komentarz