Woodstock, bejbe

To, że nam się Woodstock podoba, pisaliśmy już w zeszłym roku. Nic się nie zmieniło, było super. Pozdrawiamy Grzegorza, który oświadczył się Partycji, i Partycję, która przyjęła oświadczyny; Domowe Melodie oraz ich piżamy; gościa, który rozdał kabanosy na Kabanosie; chłopaka, który przybił mi swoją 938 piątkę tego dnia (co głośno odliczył); Pana Parasola; ekipę z Wiewiórstocku i wszystkich, którzy przy Hey Jude dali się porwać kolorowej, zbiorowej ekscytacji.

ps. Nie włączajcie tego w telefonie. Szkoda pakietu. 

Kieszenie pełne muszli | Kerala

Wydawać by się mogło, że po Ameryce stan żadnego lokalnego środka transportu nas już nie zaskoczy. A jednak, autobus z Kochin w kierunku Mararikulam był do tego stopnia zdezelowany, a dodatkowo z takim impetem pokonywał wszystkie progi zwalniające i zatrzymywał się tak gwałtownie co kilometr na skrzyżowaniu, że ledwo dotarliśmy na miejsce. Zresztą, chwilę zajęło nam dojście do siebie. Tuk tuk zawiózł nas do wioski, w której czuć było zapach morza, a na głównej drodze leżał piach zawiany z plaży.

Kerala | Inne Indie

Wysiadamy z samolotu i od razu czujemy, że jest jeszcze bardziej zielono, jeszcze bardziej gorąco i jeszcze bardziej wilgotno niż w Mumbaju. Jadąc z lotniska w stronę Kochin uśmiechamy się na widok palm, stoisk pełnych owoców i rybnych targów. Mimo, że przyszła już noc powietrze jest gęste i ciężkie, wciąż rozgrzane słońcem i przesiąknięte wodą. W ostatniej chwili dobiegamy na przystań i wskakujemy na odpływający prom.