Kieszenie pełne muszli | Kerala

24 lipca 2015

Wydawać by się mogło, że po Ameryce stan żadnego lokalnego środka transportu nas już nie zaskoczy. A jednak, autobus z Kochin w kierunku Mararikulam był do tego stopnia zdezelowany, a dodatkowo z takim impetem pokonywał wszystkie progi zwalniające i zatrzymywał się tak gwałtownie co kilometr na skrzyżowaniu, że ledwo dotarliśmy na miejsce. Zresztą, chwilę zajęło nam dojście do siebie. Tuk tuk zawiózł nas do wioski, w której czuć było zapach morza, a na głównej drodze leżał piach zawiany z plaży.

Jednego dnia wybraliśmy się skuterem w poszukiwaniu żyjących w okolicy słoni, których ostatecznie nie znaleźliśmy. Trafiliśmy za to do kościoła – jednego z bardzo licznych na południu Indii – a sandały pozostawione przed wejściem i wieńce z kwiatów porozwieszane przy suficie były świadectwem mimowolnego, ale głębokiego synkretyzmu.

Na plaży przy końcu jednego z kanałów, rybacy czyścili sieci i łodzie z poprzyklejanych muszli, a my po raz kolejny nie mogliśmy się powstrzymać przed zebraniem garści, z którymi potem nie będziemy wiedzieli co zrobić.

Spędziliśmy trzy dni w jednym w domków, w lasku tuż przy plaży, a właściciel dla którego byliśmy jedynymi gośćmi i pierwszymi po wyremontowaniu pokoju, każdego wieczoru przynosił nam herbatę, włączał wentylator i zapalał kadzidełka na tarasie. Kerala, Kochin (39) Kerala, Kochin (35)   Kerala, Kochin (3) Kerala, Kochin (4) Kerala, Kochin (5) INFORMACJE PRAKTYCZNE: Mararikulam (inaczej zwane Marari Beach) jest niewielką wioską położoną nad morzem jakieś 25 kilometrów na południe od Kochin. Dojechać można tam autobusem publicznym (do skrzyżowania na głównej drodze – 40 rupii) i dalej tuktukiem za 80 rupii. 

Na miejscu jest sporo homestay’ów, więc nie powinno być problemu ze znalezieniem noclegu. My zatrzymaliśmy się w Marari Umapathi homestay i 1000 rupii za noc. Miejsce bardzo dobre, świetne warunki (nieporównywalnie lepsze niż w innych miejscach), warte swojej ceny. Gospodarz mówi tylko podstawowym angielskim.
Wypożyczenie skutera nie jest łatwe na miejscu (można wypożyczyć w Kochin i tu przyjechać). Nam się udało załatwić przez właściciela Marari Beach Harmony. Płaciliśmy 500 rupii za dobę. W tym samym miejscu zarezerwowaliśmy wycieczkę na Backwaters, która zapowiadała się bardzo dobrze, ale niestety musieliśmy z niej zrezygnować.
Przy plaży jest jedna restauracja oferująca jedno danie (smażona ryba i indyjskie sosy) za 500 rupii oraz świeżo robione soki owocowe (polecamy!). Jeśli chcielibyście zjeść coś nie-indyjskiego, to nie będzie to zbyt łatwe. My znaleźliśmy bar koło Andhakaranazhy Beach, w którym można było zjeść chicken-burgery, nuggetsy i frytki!

Polecane wpisy

2 komentarzy

satino 27 lipca 2015 at 13:49

cudowne zdjęcia, oddają charakter tych miejsc! :)

Odpowiedz
Darek / Mój Podróżnik 28 lipca 2015 at 07:52

Jak tam jest pięknie! Genialne zdjęcia. Pozdrawiam :)

Odpowiedz

Dodaj komentarz