Mindo w niby-dżungli

23 listopada 2011

[2011-11-23 Mindo, Ekwador]

Dwa dolary, dwie godziny jazdy od Quito i można znaleźć się w zupełnie innym świecie. Niewielkie, turystyczne miasteczko Mindo znajdujące się w „niby-dżungli” jest świetnym miejscem na odsapnięcie od wielkomiejskiego gwaru i odpoczynek w podróży.
Najbardziej chyba znaną atrakcją jest motylarnia, gdzie można prześledzić życie motyla od jajeczka, po pięknego, skrzydlatego owada.

Polecane wpisy

2 komentarzy

Konrad Korzeniowski 2 listopada 2014 at 11:41

Jakiego namiotu używaliście? Co polecacie?

Odpowiedz
lbt 3 listopada 2014 at 14:01

Wtedy mieliśmy najzwyklejszy namiot z supermarketu, kupowaliśmy go na miejscu i nie mieliśmy żadnego wyboru. Tam się spisał, ale spisał by się tak samo każdy inny.
W innych podróżach używaliśmy najmniejszego z samorozkładających się namiotów Quechua. Jesteśmy z niego bardzo zadowoleni, tyle tylko że jest dość trudny w transporcie, bo składa się w dość spore koło. Mimo to, wieźliśmy go rowerem na Islandii i tam pokazał, że można mu zaufać.
Jaki namiot polecić, to zależy od rodzaju podróży. My skupialibyśmy się na lekkości i odporności na deszcz i wiatr. Większość markowych modeli jest bardzo dobra, więc jest w czym wybierać.

Odpowiedz

Dodaj komentarz