Fiskidagurinn mikli czyli Święto Ryby w Dalvík

16 sierpnia 2013

Gdy po chwili czekania wsiedliśmy do auta prowadzonego przez zakonnicę wesoło zaśpiewującą w rytm brazylijskich piosenek religijnych, byliśmy już pewni, że ten dzień będzie wyjątkowy. Mimo, że na zewnątrz nieustannie siąpił zimny deszcz, droga z Akureyri do Dalvík była tak piękna, że nawet przez chwilę żałowaliśmy, że nie zdecydowaliśmy się jechać rowerem.

Coroczne Święto Ryby w Dalvík przyciąga tłumy. Trudno się temu dziwić, bo w ciągu jednego dnia dzieje się tu tyle, że starczyłoby na cały rok. Kilkadziesiąt stoisk, a tam zapiekanki rybne, pizze z kawałkami ryby, kilkumetrowy grill na fishburgery, a gdzieś pomiędzy nimi krzątają się uśmiechnięci mieszkańcy Dalvík, rozdając dania wszystkim chętnym. Z wielkiej sceny ustawionej po środku placu rozbrzmiewa muzyka, gdzieś za rogiem odbywa się właśnie spektakl dla dzieci a, kawałek dalej rzeźnik – na oczach zafascynowanego tłumu – rozkrawa potężnego rekina grenlandzkiego. Roztańczone panie obierają krewetki, rozśpiewany staruszek pochyla się nad miseczką zupy, a gdzieś po środku tego my – oczarowani, rozbawieni i nieprzyzwoicie najedzeni.



Polecane wpisy

3 komentarzy

Czarna 27 grudnia 2013 at 12:53

Klimat jedyny w swoim rodzaju :)

Odpowiedz
Profesje 28 grudnia 2013 at 18:38

Bardzo mnie ciągnie Ameryka Południowa. Marzę, aby kiedyś tam pojechać :)

Odpowiedz
Szymon | Znajkraj 22 czerwca 2015 at 21:02

Ale fantastyczne foty. I fantastyczne szczęście trafić na takie wydarzenie! Nieważne te wszystkie deszcze, mrozy… Święto ryby na Islandii… Czy trzeba czegoś więcej? :) Zazdrość 200%! :]

Odpowiedz

Pozostaw odpowiedź Czarna Anuluj