Pulpety z renifera i ciastka z islandzkim mchem

12 sierpień 2013

Edda tak gorąco wychwalała tę restaurację, że właściwie nie mogliście się tam nie wybrać, nawet jeżeli oznaczałoby to nadrobienie kilkudziesięciu kilometrów. Zdecydowanie było warto! Wszystko było przepyszne, a my spędziliśmy przy stoliku trzy godziny objadając się po uszy i zapominając o islandzkim chłodzie.
Pora obiadowa trwa od 12 do 14, a potrawy – przygotowywane w całości na miejscu ze świeżych, lokalnych produktów – serwowane są w formie bufetu.
Zupy były rewelacyjne! Chyba najsmaczniejsze z całego menu; krem z grzybów i krem z lokalnej odmiany dzięgla – obie delikatne, ale pełne smaku.

Mięsa: pulpety z renifera i baranina w sosie.

Dżem z dzięgla – chyba najpopularniejszego tu składnika – oraz buraczki z lukrecją, bardzo typowym dla krajów północnych dodatkiem.

Ciasto czekoladowe było idealnie nie za słodkie.

Pszenne ciasteczka z dodatkiem islandzkiego mchu* i dzięgla, syrop z mlecza świetnie sprawdzający się w roli dodatku do herbaty i jeszcze raz dzięgielowy dżem.

* dostaliśmy informację z Klausturkaffi, że nie oferują już produktów z dodatkiem mchu.

Klausturkaffi znajduje się kilka kilometrów od wodospadów Hengifoss i Litlanesfoss jadąc dalej wzdłuż jeziora po tej samej jego stronie co wodospady. Dojazd jest dobrze oznakowany. Z Egilsstadir lepiej jechać drogą po południowej stronie jeziora – jest w całości asfaltowa.
Lunch podawany jest od 12 do 14 w formie bufetu (2500isk).

Brak komentarzy
0

Polecane wpisy

Dodaj komentarz