Bołtripy i ajskrimy

10 sierpień 2012


Antalya kojarzy się tylko z wielkimi hotelami i oprócz ciepłego morza niczego więcej się nie spodziewaliśmy. Miło zaskoczyła nas urokliwa starówka, w której można się poczuć jak w małym miasteczku. O tym, że jest ono turystyczne przypominają tylko nawołujący bez przerwy na „bołtripy” i „ajskrimy” Turcy.Na planie miasta była plażynka tuż koło portu, więc czym prędzej się tam udaliśmy. Nie mogliśmy znaleźć zejścia, ale ze wszystkich stron widzieliśmy bawiących się tam ludzi. W końcu je znaleźliśmy w… restauracji, a kelner zażyczył sobie 10TL za osobę za wejście na plażę… Ostatecznie znaleźliśmy sobie świetne miejsce do pływania z zejściem do wody z falochronu portowego. Zejście jak po schodach, woda gorąca i przejrzysta, no i brak tłumów ludzi :) Po chwili dołączyła do nas jeszcze para Włochów. Pływało się świetnie, właśnie tego nam było trzeba po Iranie.

Brak komentarzy
0

Polecane wpisy

Dodaj komentarz