Rowerowa Islandia – informacje praktyczne

2 września 2013

Mieć przesiadkę na Islandii i nie zwiedzić wyspy? To by do nas nie pasowało! A gdy już się zastanawialiśmy, jak tę Islandię najlepiej obejrzeć, przypomniał nam się jeden z naszych pomysłów, którego nie udało się dotąd zrealizować. Pojedziemy tandemem, najlepiej dookoła!

Pomysłów mamy zwykle tak dużo, że nie zdążamy planować wyjazdów, na które już się zdecydowaliśmy i o mały włos pojechalibyśmy na wyprawę rowerową bez roweru. Raptem parę dni przed wyjazdem dołączył do nas Wiking, czyli nasz tandem.

Pierwsze dni minęły sielankowo, wesoło podśpiewując jechaliśmy wzdłuż niekończących się zielonych łąk, mijając co chwilę jakieś wodospady, oglądając z daleka lodowce i witając się z owcami. Gdy dojeżdżaliśmy do laguny lodowcowej Jökulsárlón okazało się, że pogoda nie będzie nam już tak sprzyjać. Wiatr rozwiązał nam sznurowadła! (I kilka razy zdmuchnął dwustukilogramowego Wikinga z drogi). Po zebraniu sił w Höfn na południowo-wschodnim krańcu wyspy pomyśleliśmy „Co? My nie damy rady?” i pojechaliśmy. Po 3 dniach walki i pokonaniu 105km, gdy wiało już tak, że nie mogliśmy popchnąć Wikinga ani kawałek dalej pomyśleliśmy, że „jednak nie damy rady”. Nie było łatwo przecisnąć objuczonego sakwami Wikinga przez wąskie drzwiczki kampera, ale udało się i stopem pojechaliśmy kawałek dalej. Wtedy też dowiedzieliśmy się, że trafiło nam się najzimniejsze lato od… 1955 roku. Fiordy zamiast jeść nam z ręki dały nam nieźle w kość, więc teleportowaliśmy się do Egilsstadir i stamtąd pojechaliśmy na południe lodowcowego jeziora Lagarfijót. Jest to miejsce o łagodnym klimacie, ulubione przez Islandczyków, gdzie latem jest zawsze ciepło. Pierwszego dnia mieliśmy deszcz i 3 stopnie, a drugiego dnia wieczorem mróz… W czasie dalszej jazdy nieustraszony Wiking pokonał wulkany, pola lawowe i trujące gazy Krafli, zdobył też pseudokrater. Z Akureyri na Święto Ryby do Dalvik pojechaliśmy autostopem z brazylijską zakonnicą i bośniackim księdzem. Było świetnie! Z powodu pogody musieliśmy zmienić plany, ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Dzięki temu zobaczyliśmy kawałek interioru i Strokkura, najbliższego kumpla Geysira (czyli najsłynniejszego gejzera). Na koniec, nie podążając za modą na snorkeling w Tajlandii, skusiliśmy się na snorkeling na Islandii w idealnie przejrzystej wodzie o orzeźwiającej temperaturze trzech stopni. Choć nie wszystko poszło zgodnie z planem, wyjazd był bardzo udany. Zakochaliśmy się w Islandii i na pewno jeszcze tam wrócimy. Może nawet z Wikingiem ;)

KOLEJNE WPISY TANDEMOWEJ ISLANDII
Tandemowa Islandia – Wyruszamy!
Pierwsze dni w drodze. Hveragerði i Seljalandsfoss
Maskonury we mgle
Pod wiatr ku lodowym lagunom
This is Iceland, czyli Wiking kontra Fiordy Wschodnie
Wyrm – potwór z jeziora Lagarfljót
Pulpety z renifera i ciastka z islandzkim mchem
Północna Islandia
Fiskidagurinn mikli czyli Święto Ryby w Dalvík
Święto ryby w czerni i bieli
Tam i z powrotem
Silfra
Nie tylko Skyr

INFORMACJE PRAKTYCZNE

DOJAZD
Na Islandię najłatwiej dostać się samolotem (można też promem). Z Polski bezpośrednie połączenie z Warszawy oferuje linia WOW Airlines, warto kupić bilety odpowiednio wcześniej, cena wtedy jest niższa. Można też próbować szukać połączeń przez Wielką Brytanię, skąd na Islandię można polecieć Easy Jetem. To drugie rozwiązanie może się opłacić jeżeli nie podróżujemy z bagażem rejestrowanym (i rowerem!).
Lotniskiem międzynarodowym dla Reykjaviku jest lotnisko w Keflaviku oddalone 50km od stolicy. Z lotniska do centrum można dostać się autobusem FlyBus, który jeździ co chwilę lub sporo tańszym K Express, który jeździ rzadziej.

Transport roweru
Jeżeli podróżujemy z rowerem to ofertę nie do przebicia ma WOW Airlines. Za rower do 15kg opłata wynosi tylko 27€ i nie ma limitu wielkości. Bez problemu udało nam się przetransportować Wikinga mimo jego 2,5 metra długości. W przypadku gdy rower będzie ważył więcej niż 15kg, (wg. cennika) należy dopłacić za nadbagaż.

Najbezpieczniej rower spakować w duży karton. Jeżeli nie będzie to możliwe, można go grubo owinąć folią zabezpieczając kartonem delikatniejsze elementy (tak zrobiliśmy).

TRANSPORT
Rower
Naszym zdaniem najlepszy sposób przemierzania Islandii! Choć nawet główna droga składa się z ciągłych podjazdów i zjazdów, to pokonywanie kolejnych kilometrów o własnych siłach w tak niezwykłych okolicznościach przyrody daje wielką radość i satysfakcję. Słyszeliśmy, że objechanie Islandii na rowerze to jedno z największych rowerowych wyzwań (?). Wiele osób, które to zrobiły przedstawia też siebie jako herosów, którzy dokonali niemożliwego. Naszym zdaniem jednak, prawda jest taka, że każdy zdrowy człowiek, jeżeli będzie chciał może Islandię objechać. Nam się udało, a rowerzyści z nas żadni (zrezygnowaliśmy tylko z końcówki przez nieprzerwaną ulewę).

Autobusy
Autobusem na Islandii można dojechać prawie wszędzie, łącznie z interiorem. Autobusy publiczne (głównie Straeto: http://www.straeto.is/) objeżdżają wyspę dookoła (choć na Fiordach Wschodnich nie ma bezpośrednich połączeń) oraz dojeżdżają do większych osad. W tych autobusach nie płaci się za przewóz rowerów. Wygodną, ale droższą alternatywą są autobusy prywatnych przewoźników np. Sterna (http://www.sterna.is), których sieć połączeń jest większa niż autobusów publicznych. Bez problemu można nimi objechać całą wyspę, a także dojechać do wielu miejsc w interiorze. W tych autobusach też nie ma problemu z przewozem rowerów, jest to zwykle jednak usługa płatna.
Autobusy mogą służyć za wsparcie dla rowerzystów, są dużym ułatwieniem dla osób, które boją się, że nie dadzą rady. My na przykład autobusem ewakuowaliśmy się z Fiordów Wschodnich, gdy wiało tak, że nie sposób było jechać.

Paszport autobusowy (Bus Passport)
Firmy takie jak Sterna oferują paszporty autobusowe, czyli bilety oferujące dowolne przejazdy w danym obszarze (np. Ring Road passport, czyli dowolne przejazdy na całej drodze numer 1). Jest to dość kosztowne rozwiązanie, ale w niektórych przypadkach warte rozważenia. Więcej informacji tutaj: http://www.sterna.is/en/bus-passport .

Autostop
Dobrym pomysłem na podróżowanie po wyspie jest też autostop. Choć w sieci można znaleźć informacje, że podróżowanie stopem jest na Islandii bardzo trudne, to odnieśliśmy zupełnie inne wrażenie. Spotkaliśmy wielu autostopowiczów w każdej części wyspy i nikt nie skarżył się na długie oczekiwanie itp. Był to jednak sezon turystyczny, poza sezonem może być trudniej.
O tym, że autostopem jeździć się da niech świadczy to, że nam wraz z Wikingiem udało się złapać okazję.

NOCLEGI
Campingi
Bardzo popularne na Islandii, są w każdym miasteczku i większej wiosce. Cena za osobę to około 1200isk, a miejsca są w dobrym stanie. Czasem dostępna jest kuchnia, dostęp do internetu. Czasem prysznice są dodatkowo płatne (automaty na monety). Szczegóły dotyczące poszczególnych campingów, w informacjach pod kolejnymi wpisami.

Spanie na dziko
Na Islandii dozwolone jest “spanie na dziko”, czyli rozbijanie obozu w dowolnym miejscu (oczywiście nie w centrum miasta). Jest to opcja zdecydowanie najtańsza, ale też dająca możliwość obcowania z naturą i dużą swobodę (np. pojedźmy jeszcze kilkanaście kilometrów skoro mamy siłę). Przy drodze numer jeden większość terenów jest ogrodzona, obóz można rozbić więc tylko niedaleko od szosy (którą nocą i tak nic nie jeździ).
Wiele osób pytało nas, gdzie można się myć – na campingach można skorzystać z płatnych pryszniców, albo zapytać w recepcji czy i za ile można skorzystać, jeśli prysznic jest w cenie noclegu. Nigdy nie mieliśmy z tym problemu, a (jeśli już płaciliśmy) prysznic kosztował nie więcej niż 300isk.

Hostele w Reykjaviku
Jeżeli zmęczony turysta chciałby wyspać się w prawdziwym łóżku, w większych miasteczkach są hostele (np. sieć HI hostel: http://www.hostel.is/). My spaliśmy w dwóch hostelach w Reykjaviku, gdzie suszyliśmy się po ostatnim etapie jazdy.

Hostel Loft
Jeśli szukasz centralnie położonego hostelu, to Loft będzie idealnym wyborem – jest położony w samym centrum centrum miasta. Nowocześnie urządzone i bardzo czyste pokoje i bardzo przyjemna część wspólna. W cieplejsze dni można spędzać też czas na tarasach. Po pobycie w tym miejscu uznaliśmy, że jest to hostel idealny, na którym wzorować by się mogły inne.
http://www.lofthostel.is/

City Hostel
Hostel położony nieco dalej od centrum, około 30 minut na pieszo lub 10 rowerem, tuż koło pola namiotowego i największego na Islandii kompleksu basenów. Dobre miejsce dla osób chcących zatrzymać się nieco dalej od “zgiełku” centrum. Koło hostelu zatrzymują się autobusy K Express jadące na lotnisko, więc nie ma potrzeby jechania do centrum.
http://www.hostel.is/Hostels/Reykjavikcity

JĘZYK
Oprócz pięknego i absolutnie nie możliwego do zrozumienia islandzkiego, niemal wszyscy na Islandii mówią perfekcyjnym angielskim. W czasie całego pobytu chyba tylko raz spotkaliśmy osobę, która po angielsku nie mówiła, ale z nią też się jakoś dogadaliśmy. Polonia na Islandii jest tak liczna, że w wielu miejscach można też porozumieć się po polsku.

JEDZENIE

islandia (10)
Na Islandii niemal wszędzie gdzie mogą znaleźć się turyści znajduję się też restauracje. Ceny jednak są wysokie. My głównie gotowaliśmy sami na campingach, albo kuchence turystycznej, a zakupy robiliśmy w supermarketach.
Więcej o jedzeniu napisaliśmy tutaj: Nie tylko Skyr. Miejscem wartym odwiedzenia jest też Klausturkaffi, które opisaliśmy tu: Pulpety z renifera i ciastka z islandzkim mchem.

islandia (5)

PIENIĄDZE I CENY
Islandia jest generalnie droga, jednak jeśli zrezygnujemy z jedzenia w restauracjach i spania w hotelach to koszt wyjazdu nie będzie aż taki duży. Ceny w supermarketach (najtańszy Bonus, ale jest tylko w gęściej zaludnionych częściach wyspy) są trochę wyższe niż w Polsce, ale do przeżycia. Jadąc rowerem często trzeba zrobić zakupy na kolejne dni, gdy nie będzie po drodze żadnego sklepu. Informacje gdzie znajdują się supermarkety zawarliśmy w informacjach praktycznych pod kolejnymi dniami (wpisami).
Za “wstęp” do wszystkich islandzkich naturalnych atrakcji się nie płaci.

TELEFONY I INTERNET
Zasięg telefonii komórkowej był niemal wszędzie na drodze numer 1. Nie wszędzie za to w interiorze.
Warto kupić kartę pre-paid jednej z sieci komórkowych, my mieliśmy Siminn z wykupionym pakietem internetowym (5gb – 2200isk). Dzięki temu mieliśmy stały kontakt, mogliśmy sprawdzać prognozę pogody, wyszukiwać informacje i (co chyba najbardziej się przydało) korzystać w telefonie z Google Maps, które dawało nam więcej informacji niż mogła by dać jakakolwiek papierowa mapa. Na rowerowy wyjazd bardzo polecamy.

POGODA
O pogodzie na Islandii można by było napisać całą książkę. Krótko mówiąc jednak, trzeba spodziewać się wszystkiego. W czasie trzech tygodni mieliśmy dni, w których chodziliśmy w krótkich spodniach, oraz dni w których temperatura spadła poniżej zera.
Trudno nam powiedzieć, jak często zdarzają się ekstremalne warunki pogodowe, ale jadąc na Islandię rowerem trzeba przygotować się na każdą pogodę. Oprócz zimna zdarzały się też gwałtowne ulewy i wiatry, które podobno zdmuchnęły z szosy kilka samochodów, a nam ograniczały prędkość do 2km/h… Powiedziano nam, że to lato było najzimniejsze od 1955 roku…

islandia (3)

PROGNOZA POGODY
Za najdokładniejszą prognozę pogody dla Islandii uchodzi Veðurstofa Íslands http://en.vedur.is/ udostępniająca też wersję mobilną strony. Oprócz temperatur i stopnia zachmurzenia, deszczu daje też informacje o prędkości wiatru, co dla rowerzystów jest bardzo istotne. Oprócz niej korzystaliśmy też z pogody Yahoo.
Bez wątpienia dobrze jest prognozy kontrolować, ale nie zawsze się niestety sprawdzały. Mimo to, dzięki nim mieliśmy orientację np. ile mamy czasu, żeby dojechać gdzieś przed ulewą.

PRZEWODNIK, MAPA, NAWIGACJA
Przewodnika jako takiego nie mieliśmy. Podróż zaplanowaliśmy korzystając ze strony Moniki i Bartka – http://www.aroundiceland.pl/ , którzy objechali Islandię rowerami rok wcześniej. Kolejne etapy planowaliśmy na bieżąco – w informacjach turystycznych można dostać wystarczająco dokładne mapki i wszelkie potrzebne informacje (jak dokładne położenie sklepów i campingów).
Mieliśmy też mapę całej Islandii, ale bez problemu moglibyśmy obyć się bez niej korzystając tylko z darmowych mapek z informacji. Dawała ona szerszy obraz całej wyspy, a nam nadawała profesjonalnego wyglądu ;)Bardzo polecamy korzystanie z Google Maps w telefonie. Pozwala dokładnie zorientować się w aktualnej pozycji (co w długich bezludnych przestrzeniach nie zawsze jest tak łatwe, jak by się mogło wydawać) i na Islandii jest bardzo szczegółowa. Możliwe, że bez niej nie udało by nam się wyjechać z sieci ścieżek rowerowych Reykjaviku ;)

BEZPIECZEŃSTWO
W stolicy polecono nam nie zostawiać nie przypiętego roweru (choć pewnie i tak wiązało by się to z mniejszym zagrożeniem niż w Polsce).
Poza Reykjavikiem nie ma praktycznie żadnego zagrożenia przestępczością. Wiele razy zostawialiśmy Wikinga wraz z bagażem opartego o jakiś znak i nie zdarzyło się, żeby cokolwiek zniknęło.
Osobną kwestią jest bezpieczeństwo związane z naturą. Przed wyjazdem w trasę należy zorientować się w sytuacji na danym odcinku i sprawdzić prognozę pogody. Wiele regionów Islandii jest wręcz bezludnych, warto o tym pamiętać, bo może się zdarzyć, że nie spotkamy nikogo, kto mógłby nam pomóc.
Islandczycy, jeśli problem nie jest ewidentny, raczej nie zapytają, czy potrzebujecie pomocy.Jeżeli potrzebujecie, poproście o nią i każdy chętnie Wam pomoże.
Islandia nie obciąża turystów kosztami akcji ratowniczych, w razie problemów nie ma więc powodu, żeby zwlekać z wezwaniem pomocy.

Aplikacja Safe Travel
Jeżeli będziecie podróżować ze smartphonem, to warto ściągnąć aplikację Safe Travel, która ułatwia wezwanie pomocy (nawet jeśli wydaje się, że nie ma zasięgu), a także umożliwia “zameldowanie się” w danej lokalizacji, co może być pomocne w przypadku późniejszych problemów. Może się to wydawać dmuchaniem na zimne, ale nic nie kosztuje, więc warto.
http://www.safetravel.is/112-iceland-app/

SPRZĘT
Rower
W ostatniej chwili kupiliśmy używany tandem na allegro, więc model jest kwestią przypadku, a nie wyboru. Jest to Univega Companion 2009.
W rowerze nic nie zmienialiśmy i choć razem z bagażami i z nami ważył około 200kg nic groźnego nam się nie przydarzyło (oprócz pękniętej dętki i opony).

Sakwy
Na Wikingu mieliśmy cały zestaw wodoodpornych sakw Crosso z serii Dry – przód, tył i worek. Sakwy spisały się świetnie, nie przemokły nigdy choć zawsze nocowały na zewnątrz namiotu (nawet w największym deszczu). Bardzo polecamy.

Namiot
Nie daliśmy już rady kupić porządnego wyprawowego namiotu przed wyjazdem, więc pojechał z nami nasz wysłużony samorozkładający się namiot Quechua, który po złożeniu ma postać dość sporego koła. Na bagażniku trzymał się przygnieciony worem :)
Dodaliśmy do niego więcej szpilek, cztery dodatkowe sznurki odciągające i spisał się na medal.

Wypożyczenie roweru
Jeśli nie chcecie na Islandię zabierać swojego roweru, możecie rozważyć jego wypożyczenie na miejscu. W Reykjaviku znajduje się kilka firm oferujących takie usługi. Polecamy Bike Company (http://www.bikecompany.is/), która oferuje wysokiej jakości sprzęt – od rowerów, przez bagażniki, sakwy i przyczepki, a także pomoc na miejscu. Oprócz wypożyczalni można się z nimi wybrać na wycieczki z przewodnikiem.

Polecane wpisy

22 komentarzy

Przemo 7 lipca 2014 at 12:31

W jaki sposób przewieźliście namiot w samolocie. Mam taki sam i lecę za 3 tygodnie:)

Odpowiedz
lbt 8 lipca 2014 at 19:44

Cały bagaż (sakwy, namiot i trochę części) włożyliśmy do dużego worka i nadaliśmy jako jeden pakunek. Ten namiot nie jest na tyle duży, żeby był jakikolwiek problem przy jego transporcie.
Pozdrowienia

Odpowiedz
Keds 24 lipca 2014 at 15:20

A ile czasu i funduszy pochłonęła wyprawa?

Odpowiedz
lbt 28 lipca 2014 at 20:29

Hej!
Jechaliśmy łącznie 22 dni, ale nie objechaliśmy całej Islandii.
Łącznych kosztów nie podliczyliśmy, ale poza biletem lotniczym koszty nie były zbyt duże. Pola namiotowe są tanie (około 1200isk), a poza tym można spać na dziko. Jedzenie kupowaliśmy prawie wyłącznie w supermarketach, w których ceny są trochę wyższe niż w Polsce i gotowaliśmy sami.
Pozdrowienia

Odpowiedz
Szymon / Znajkraj 12 stycznia 2015 at 19:35

Dzięki za tyle informacji. Piękne zdjęcia! Szczegółowe relacje wrzucę do Pocketa.

A o biletach na rower mogę dodać, że w WOW zmieniły się ceny i waga: teraz za 23 kilo trzeba zapłacić 30 euro. W przypadku Warszawy, naturalnie.

Pozdrowienia, fajnych podróży :)

Odpowiedz
Ola 29 kwietnia 2015 at 11:25

Ja mam pytanie co do kuchenki turystycznej – myślałam, że nie można przewozić samolotem butli gazowej. Braliście ją ze sobą czy kupiliście na miejscu? Poza tym ciekawe wpisy i piękne zdjęcia z Islandii! – chciałabym wybrać się z mężem i przyjaciółmi w przyszłym roku, więc zbieram informacje :)

Odpowiedz
lbt 30 kwietnia 2015 at 14:09

Butli samolotem przewozić nie można, ale są powszechnie dostępne na Islandii – w supermarketach, na stacjach benzynowych. Na campingach niedaleko lotniska ludzie często zostawiają nie zużyte butle przed wylotem, więc można wziąć też taką „używaną”.
Pozdrowienia i udanej podróży :)

Odpowiedz
Ola 7 maja 2015 at 20:12

Dzięki wielkie – przydatna informacja! :)

Odpowiedz
Valeriia&Xavier 11 sierpnia 2015 at 18:34

Amazing!
We found this article translated in English, thanks a lot for your information.
As we are just about making the same tandem trip in 3 days, we wanted to ask you a couple of questions:
– How much water did you carry with you? Is it a problem to find drinking water in general?
– Do the buses really accept tandems on board? We can’t believe it’s true! :D
Thanks in advance.

Odpowiedz
lbt 12 sierpnia 2015 at 12:54

It’s rather easy to find water, you can get it in any fuel station or camping. We had some 3 or 4 liters with us. By the way, in bigger towns, there are tourist information offices. We always asked there about shops, camping etc. to plan next section.
Yes, they accept tandems :) If you want to be sure it’s a good idea to send an email to bus company few days before, but I think it’s necessary only for interior routes.
Have a great trip!

Odpowiedz
Szymon | Znajkraj 29 sierpnia 2015 at 11:57

Zaglądając do Was w styczniu i po cichu planując kolejne wyjazdy nie wiedziałem, że wkrótce plany się ziszczą – ale nie WOW-em, a Wizzem :). Byliśmy więc i my, wróciliśmy cali, zachwyceni, choć chyba mieliśmy ochotę na więcej. Na pewno dwa tygodnie to nie jest okres, po którym się wraca z przeświadczeniem poznania Islandii.

Wy mieliście najzimniejsze lato, a my najdłuższą zimę od xx lat :). Wylatując z Polski wiedzieliśmy, że fragment naszej trasy (południowy odcinek F208) jest wciąż zamknięty, ale patrząc na udostępnione informacje o średniej dacie jego otwierania w ostatnich latach, do głowy nam nie przyszło, że droga zamknięta będzie jeszcze dwa tygodnie po tym dniu! :) No i też przeskoczyliśmy kawałek autobusem, by nie tracić czasu na monotonną jedynkę.

I jednak udało nam się dotrzeć do Landmannalaugar – nie było tęczowo, co prawda, ale i tak było mocno niesamowicie. Poleciałbym na Islandię nawet tylko dla tych dwóch dni we Fjallabaku :). Wszystkie (prawie) nasze wrażenia z Islandii, zapraszamy:

http://www.znajkraj.pl/islandia-poludniowa-na-rowerze

Pozdrawiamy! :)

Odpowiedz
lbt 1 września 2015 at 12:24

Cieszymy się, że nasza relacja była inspirująca :) Jedynka może i bywa momentami monotonna, ale w tym cały jej urok. Jeśli uda nam się pojechać na Islandię jeszcze raz z rowerem, to pewnie jedynki nie odpuścimy. Pozdrowienia

Odpowiedz
Adam 1 września 2015 at 19:13

świetnie napisane, a przy tym wiele ciekawych informacji, nie tylko dla rowerzystów: )

Odpowiedz
socjusz 6 stycznia 2016 at 19:41

Cześć!Zamierzam lecieć do Islandii w sierpniu. Moje pytanie:
czy jeżdżąc średnio po 120 km dziennie po Norwegii, górach przejadę w 2 tygodnie wyspę dookoła, Ringiem? zakładając, że może być tak ciężko jak w norweskich górach.
Czy można kupić tam gaz – typu campingaz?

Pozdrawiam!

Tomek

Odpowiedz
lbt 10 stycznia 2016 at 19:23

Cześć,
Jeśli faktycznie udało by Ci się przejechać każdego dnia 120km to uda Ci się pokonać dystans. Pozostaje jednak kwestia warunków, mogą zdarzyć się dni, w których przez pogodę nie przejedziesz nic, albo przejedziesz znacznie mniej, bo cała droga będzie pod wiatr (nam się przydarzyły obie sytuacje).
Do Norwegii nie mamy porównania, bo tam rowerem nie jeździliśmy, ale podejrzewamy, że ukształtowanie terenu jest równie wymagające.
Od Ciebie też zależy, czy faktycznie będziesz chciał przejeżdżać tyle kilometrów i ograniczyć czas na szeroko rozumiane zwiedzanie. Nam zależało na tym, żeby zobaczyć jak najwięcej i gorąco to polecamy.
Jeśli nie możesz wyjechać na trochę dłużej, to może warto zrezygnować z całego ringu albo pomóc sobie autobusem?
Butle z gazem można kupić niemal w każdym supermarkecie i na każdej stacji benzynowej. Często też można wziąć butle z campingów, gdzie inni zostawili niewykorzystane do końca przed wyjazdem.
Pozdrowienia i powodzenia!

Odpowiedz
krakow-zwiedzanie 9 lutego 2016 at 11:57

Kompleksowy poradnik! Nigdy nie myślałam, żeby wybrać się tam z rowerem, ale to chyba naprawdę świetny pomysł!

Odpowiedz
Marta 4 kwietnia 2016 at 02:09

Cześć, planuję w tym roku podróż dookoła Islandii na rowerze, ale niestety nie mam kompana, dlatego chciałam zapytać czy Waszym zdaniem taka wyprawa w pojedynkę jest do zrobienia (także w kwestii bezpieczeństwa)? Pozdrawiam!

Odpowiedz
Lukasz 31 maja 2016 at 09:22

Hey Marta, znalazlas juz moze towarzystwo na wyjazd? Ja planuje wybrac sie na rower na przelomie czerwiec/lipiec. Moze udaloby sie polaczyc sily?
Pozdrawiam

Odpowiedz
lbt 17 sierpnia 2016 at 10:40

Nie wiem jak to się stało, że jakoś przeoczyliśmy Twój komentarz! Dookoła Islandii jeździ mnóstwo rowerzystów, więc samotna podróż nie jest raczej problemem. W razie kłopotów zawsze powinien się znaleźć ktoś, kto pomoże. Trzeba pamiętać tylko o środkach ostrożności, jak zawsze w czasie samotnej podróży – zostawić gdzieś informację, gdzie się było i dokąd jedzie, sprawdzać prognozy, mieć zawsze naładowany telefon itp.
Pozdrowienia i powodzenia! :)

Odpowiedz
scatman_wawa 18 września 2016 at 18:20

Chcę podziękować za tak dokładny opis i informacje w pigułce. Mam jednak pytanie czy jeśli jestem ograniczony czasowo do dziesięciu no może jedenastu dni to jest sens takiej wyprawy. Moje plany to 2017 połowa czerwca, na razie jest nas trzech chętnych. Pozdrawiam i do zobaczenia na trasie.

Odpowiedz
lbt 20 września 2016 at 18:39

Dzięki za miłe słowa :)
W dziesięć dni ciężko będzie pokonać całą trasę (choć to zależy od kondycji), a tym bardziej pokonać całą trasę i jeszcze coś po drodze zobaczyć. Chyba najlepszym rozwiązaniem przy ograniczonym czasie jest przejechanie najciekawszych fragmentów i wspomaganie się autobusami. Można też ograniczyć się do południowej części Islandii.
Tak, czy inaczej na Islandię na pewno warto pojechać, drugiego takiego miejsca chyba nie ma. Znamy takich, co jeżdżą tam na weekend, więc w porównaniu 10 dni to masa czasu!
Pozdrowienia i udanej podróży! Jak byś miał więcej pytań, pisz śmiało!

Odpowiedz
zegarek kwarcowy 25 stycznia 2017 at 14:27

Myślicie, że podróż w pojedynkę na Islandię jest bezpieczna dla kobiety? (latem) :)

Odpowiedz

Dodaj komentarz